Zeromotorcycles to marka, której nikomu z fanów elektrycznych jednośladów przedstawiać nie trzeba. Amerykański producent działa na rynku najdłużej i przez lata kojarzony był głównie z motocyklami drogowymi, adventure czy dual-sport. W 2026 roku firma postanowiła jednak wrócić do swoich korzeni – motocykli typowo terenowych. Tak powstał Zero XE, zupełnie nowy model, który celuje w segment średniej wagi, oferując lekkość, zwinność i moc niezbędną do jazdy po prawdziwych szlakach.
Spis treści
Mieliśmy okazję sprawdzić XE w terenie podczas intensywnego dnia jazdy i już wiemy, jak sprawdza się nowe Zero w ekstremalnych warunkach.

Nowa konstrukcja od podstaw
Zero XE to całkowicie świeży projekt – nie jest wariacją znanych modeli drogowych, ale pełnoprawnym motocyklem stworzonym do jazdy w terenie. Producent wykorzystał tu 18 lat doświadczeń i rozwoju technologii.
Najważniejsze dane techniczne:
- Akumulator: 74 V, 58 Ah (4,3 kWh)
- Moc szczytowa: 15,5 kW
- Masa: ok 101 kg
- Koła: 21 cali przód / 18 cali tył – mnóstwo dobrych opon dostępnych w tych rozmiarach
- Tryby jazdy: Eco, Standard, Sport
- Wyposażenie dodatkowe: kontrola trakcji, hamowanie regeneracyjne (regulowane), tempomat, hill-hold, a nawet – bieg wsteczny
- Wysokość siodła ok. 90 cm
- Prześwit (ground clearance) ok. 39 cm
- Wysokość do podnóżków ok. 39 cm
- Skok zawieszenia przód 220 mm
- Skok zawieszenia tył 248 mm
Ciekawostką jest zastosowanie zawieszenia KKE, które – choć często spotykane w tanich chińskich e-motocyklach – w tym przypadku zostało dostrojone wewnętrznie przez inżynierów Zero.
Efekt? Od pierwszych metrów sprzęt sprawia wrażenie dopracowanego i gotowego na wymagający teren.
Co warto zauważyć – tylny amortyzator jest ustawiony niemal całkowicie pionowo.

Testy w puszczy Zielonce koło Poznania
Podczas jazd po piaszczystych i wyboistych szlakach Zero XE pokazał się z naprawdę dobrej strony.
- Dynamika: w trybie Standard motocykl oferuje płynne, dobrze dawkowane przyspieszenie. W Sport robi się zdecydowanie bardziej agresywny – dostępna moc pozwala rozpędzić się do ok. 87 km/h, co jak na segment średniej wagi w zupełności wystarcza.
- Zawieszenie: fabryczna konfiguracja jest raczej miękka, nastawiona na komfort i typowego „trail ridera”. Kilka regulacji na tylnym amortyzatorze sprawiło, że motocykl lepiej znosił szybkie, piaszczyste odcinki. Dla zawodników myślących o wyścigach, przydałoby się jednak usztywnienie zestawu.
- Stabilność: Zero XE sprawia wrażenie solidnego – nie występuje nieprzyjemne „telepanie” spotykane w niektórych lekkich elektrykach.

Zasięg – realne wyniki
Wiele osób zastanawia się, jak daleko można ujechać takim motocyklem.
Na testowej trasie o długości ok 50 km, prowadzonej w szybkim, wymagającym tempie, akumulator rozładował się niemal do 22%. Przy tej wartości nie wystąpił odczuwalny spadek mocy, co trzeba uwzględnić np. podczas zawodów. Do jazdy rekreacyjnej wynik można uznać za przyzwoity, ale w warunkach wyścigowych drugi zestaw akumulatorów będzie koniecznością.
*weź pod uwagę, że powyższy film skierowany jest na rynek amerykański – szczególnie w kwestiach gwarancji
Co warto zmienić przed startem?
Choć XE już w serii prezentuje się bardzo solidnie, jeśli nie dbasz o gwarancję i zamierasz startować, kilka detali można poprawić, by przygotować motocykl do zawodów:
- agresywniejsze podnóżki,
- bardziej przyczepne opony terenowe,
- zmiana geometrii kierownicy i chwytów,
- korekta tylnej zębatki dla lepszej prędkości maksymalnej.
Są to jednak drobiazgi – podobnym modyfikacjom poddaje się niemal każdy motocykl wyścigowy.

Podsumowanie – ciekawy powrót do korzeni
Zero XE 2026 kosztuje w Polsce obecnie (wrzesień 2025) 32 999 zł, co czyni go atrakcyjną propozycją na tle konkurencji. To motocykl, który sprawia frajdę już po wyjechaniu z salonu, a przy odpowiednich regulacjach i drobnych modyfikacjach ma potencjał, by rywalizować w zawodach.
Zero Motorcycles zbudowało maszynę przypominającą pierwsze elektryczne crossy, które 18 lat temu zaczęły historię marki – tyle że teraz ze znacznie lepszą baterią, mocniejszym układem napędowym i nowoczesnym stylem.
Dla polskiego fana off-roadu, który zastanawia się nad wejściem w świat elektrycznych motocykli, Zero XE może być naprawdę ciekawą alternatywą – szczególnie dla tych, którzy cenią uniwersalność, komfort jazdy i chcą motocykla zarówno do szlaku, jak i do okazjonalnych zawodów.
Zero Motorcycles XE to złoty środek w świecie elektrycznych enduro – lekki, mocny i nowoczesny. Dla tych, którym np. Surron Ultra Bee wydawał się zabawkowy, a Storm Bee przesadzony gabarytami i mocą, XE oferuje idealny balans – realne osiągi, prawdziwie terenową geometrię i komfort jazdy nawet w wymagającym terenie. To dokładnie ten wybór, który sprawi, że poczujesz się jak na pełnoprawnym crossie, bez kompromisów.



